Komiksowe uniwersa: nie tylko Marvel i DC
24.04.2026 06:00
Idea współdzielonego komiksowego uniwersum sięga pierwszej połowy XX wieku. Nie tylko dwójka amerykańskich gigantów rynku wydawniczego słynie z kreowania światów, w których ścieżki różnych ustanowionych postaci notorycznie się przecinają.
W listopadzie 1940 roku, w trzecim numerze magazynu komiksowego All-Star Comics, postacie takie jak Flash, Sandman, Spectre czy Green Lantern, wcześniej funkcjonujące wyłącznie w ramach swoich własnych, solowych historii tworzonych przez różne zespoły scenarzystów i rysowników, zebrały się wspólnie jako drużyna Justice Society of America. Parę miesięcy przed premierą komiksu Gardnera Foxa i Everetta Hibbarda, w dziewiątym zeszycie Marvel Mystery Comics, Namor ściera się z Ludzką Pochodnią, mimo że wcześniej ta dwójka również zaliczała jedynie indywidualne występy. W ten niepozorny sposób rodzą się dwa komiksowe światy, później znane szerszej publice jako uniwersum DC oraz uniwersum Marvela.
Chociaż idea współdzielonego świata przedstawionego jest znacznie starsza od komiksów z superbohaterami, to właśnie te historie wielu osobom po usłyszeniu hasła “uniwersum” przychodzą na myśl jako pierwsze. Dzisiaj koncept żywego świata zamieszkałego przez setki postaci, które mogą przeżywać wspólne przygody, jest sprzężony z samym modelem wydawniczym amerykańskiej wielkiej dwójki, gdzie liczne crossovery i eventy to kamienie milowe mające tydzień w tydzień przyciągać kolejnych odbiorców. Innych twórców i wydawców również wielokrotnie nachodziła chrapka na tworzenie szerszego uniwersum, sięgającego poza granice opowiadanej historii.
Zdefiniowanie tego, co jest, a co nie jest współdzielonym uniwersum wbrew pozorom nie jest łatwym zadaniem. Myślę, że najważniejsza jest intencja twórców, których celem staje się wykreowanie rozległego świata z potencjałem na ciągły rozwój. Określając kryteria pozwalające danej serii zakwalifikować się na tę listę, zarówno używałem twardych zasad – jeśli więcej niż jedna seria rozgrywa się w tym samym świecie przedstawionym, to mamy już do czynienia z uniwersum – jak i naginałem nieco granicę tego, co powszechnie postrzegane jest jako komiksowe uniwersum, kierując się instynktem czy sympatią. Postawiłem też sobie parę ograniczeń, aby poniższa lista nie rozrosła się do kilkudziesięciu pozycji: nie brałem pod uwagę komiksowych uniwersum, które narodziły się na wielkim bądź małym ekranie lub w grach, czyli komiksów z serii Star Wars, Aliens, Dungeons & Dragons itd. W żadnym wypadku nie nazwałbym też tej listy kompletną bądź obiektywną: to przede wszystkim punkt wyjścia do dyskusji na temat różnych współdzielonych uniwersów komiksowych, pośród których z pewnością każdy ma swoich faworytów. Poniżej znajduje się dziesiątka moich.
Uniwersum Invincible
Krótko przed rozpoczęciem serii Żywe Trupy, która z czasem stała się jedną z definitywnych historii o apokalipsie zombie, scenarzysta Robert Kirkman rozpoczął publikowanie Invincible, które z czasem stało się jedną z definitywnych historii o superbohaterach. Cóż, 2003 był bez dwóch zdań najważniejszym rokiem w jego karierze. Kirkman, razem z Corym Walkerem i Ryanem Ottleyem, powołał do życia świat, w którym epickie starcia superbohaterów i superzłoczyńców są na porządku dziennym. Jednym z herosów broniących Ziemi przed kosmicznymi najeźdźcami, szalonymi naukowcami czy zmutowanymi potworami jest Omni-Man, przybysz z odległej planety Viltrum obdarzony supersiłą, superprędkością i zdolnością latania. W pierwszym zeszycie Invincible u jego nastoletniego syna, Marka, pół-człowieka i pół-Viltrumity, wreszcie przebudzają się podobne moce. Mark szybko odkrywa, że bycie superbohaterem to jednak nie tylko potęga i blichtr – to obite gęby i wyprute flaki, zdrady zaufania i niemożliwe do podjęcia decyzje. A jego viltrumickie dziedzictwo wcale nie jest tym, czym się wydaje.
Mimo początkowych trudności, ostatecznie Invincible stało się światowym fenomenem, w dużej mierze dzięki szalenie popularnej animowanej adaptacji, której czwarty sezon dopiero co się zakończył. Świat Invincible pęka w szwach od barwnych postaci, które po sukcesie głównej serii (a w pojedynczym przypadku nawet przed nim) stawały się bohaterami swoich własnych komiksowych tytułów. Począwszy od komiksu Tech Jacket uniwersum Invincible stale się rozrastało, a kolejne serie, takie jak Brit, The Astounding Wolf-Man czy Capes pozwalały czytelnikom znacznie lepiej poznać postacie, które w Invincible pojawiały się jedynie na chwilę. Najnowszym dodatkiem do tego świata jest aktualnie publikowana na rynku amerykańskim seria Invincible Universe Battle Beast. W Polsce wydana została jedynie główna seria Invincible, ale drzwi do znacznie szerszego uniwersum otwiera jej sześćdziesiąty zeszyt, w którym pojedyncze wystąpienia na panelach zaliczają postacie takie jak Spawn, Dragon z serii Savage Dragon czy Sara Pezzini z Witchblade, retroaktywnie sprawiając, że miłośnicy komiksowych najntisów mogli nawet nieświadomie zetknąć się ze światem Invincible.
Invincible, tom 01
Invincible Ultimate Collection vol. 1
Czy to ptak? Nie! Czy to samolot? Nie! To… Niezwyciężony!
Oto nowy superbohater, który całkowicie zmieni Wasze dotychczasowe wyobrażenia o superbohaterach. Mark Grayson jest taki, jak większość jego rówieśników. Kończy zwyczajne amerykańskie liceum. Po szkole i w weekendy pracuje w barze z hamburgerami. Ogląda się za dziewczynami, ale trochę ich nie rozumie. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi, a w niedziele spać do późna (chyba że w telewizji puszczają fajne kreskówki). Jedyne, co różni go od innych nastolatków, to fakt, że jego ojciec jest najpotężniejszym superbohaterem na Ziemi, a on sam prawdopodobnie odziedziczy po ojcu supermoce. A kiedy to się stanie, nic nie będzie już takie, jak kiedyś…
Invincible to całkowicie nowe spojrzenie na komiks superbohaterski. Autor – Robert Kirkman – wykorzystuje ten popularny motyw, ale tworzy całkiem nową komiksową rzeczywistość. Historia Marka Greysona – teraz znanego jako Invincible – obfituje w zaskakujące zwroty akcji, a wśród jego nowych znajomych jest wiele postaci, które wykazują nieprzypadkowe podobieństwo do znanych, popularnych bohaterów komiksowych.
Robert Kirkman jest autorem m.in. Marvel Zombies (wydawnictwo Marvel Comics) oraz The Walking Dead, komiksu wydanego w wydawnictwie Image, w którego zarządzie obecnie zasiada.
Massive-Verse
Podobnie jak świat Invincible, Massive-Verse oferuje świeże podejście do tropów ściśle związanych z komiksami superhero. Projekt zapoczątkowany przez Kyle’a Higginsa wyróżnia się nie tylko częstym wywracaniem fundamentów większości komiksów o superbohaterach do góry nogami, ale też remiksowaniem gatunków, zabawą formą komiksu i eksperymentowaniem z transmedialnymi sposobami opowiadania historii. To również uniwersum dla tych, którzy, być może nieco paradoksalnie, nie przepadają za zbyt częstymi crossoverami i wzajemnym przeplataniem się serii: mimo funkcjonowania w współdzielonym świecie, serie z Massive-Verse działają samodzielnie, a spotkania między postaciami z różnych tytułów są zwykle ograniczone do (prawie) corocznego one-shotu/eventu Supermassive.
Za sprowadzenie Massive-Verse do Polski odpowiada wydawnictwo Non Stop Comics, które cyklicznie publikuje kolejne tomy Radiant Black, flagowego tytułu uniwersum, oraz Rogue Sun. Ten pierwszy, pisany przez Kyle’a Higginsa, czyli architekta Massive-Verse, to inspirowana Power Rangers historia Nathana, niespełnionego pisarza, który zhańbiony powraca do rodzinnej miejscowości. Podczas wieczoru spędzanego wspólnie ze swoim przyjacielem-leserem, Marshallem, Nathan natrafia na tajemniczy, przypominający czarną dziurę obiekt, który daje mu możliwość transformacji w Radiant Black. Po świecie biegają jednak inne Radianty, niekoniecznie używające swoich kosmicznych supermocy do słusznych celów. Radiant Black to seria, która nie boi się podejmować ryzyka i traktuje swoje postacie jak ludzi z krwi i kości – od lat brakowało mi tak intrygującego i dojrzałego podejścia do komiksu o superherosach. Podobne zalety posiada Rogue Sun, osadzona w mistycznym klimacie Luizjany opowieść o nastoletnim Marcusie, który dziedziczy po swoim nieobecnym ojcu przekazywane z pokolenia na pokolenie superbohaterskie dziedzictwo. Wszyscy, którzy od sci-fi wolą klimaty arkanów, z pewnością polubią się z serią Ryana Parrotta, bo Rogue Sun świetnie radzi sobie z miksowaniem elementów superbohaterszczyzny z fantastyką.
Radiant Black #01: (Nie tak) sekretne pochodzenie
Radiant Black, vol. 1: (Not so) Secret Origin
Nathan Burnett właśnie skończył trzydzieści lat i sprawy nie mają się najlepiej: pracuje (i zawodzi) na dwóch etatach, jego zadłużenie na karcie kredytowej rośnie i jedyne, co przyszło mu do głowy, to… powrót do rodzinnego domu. Ale kiedy mężczyzna odkrywa i odblokowuje eteryczny, kosmiczny RADIANT, zyskuje moce, dzięki którym może diametralnie zmienić swój los!
Jest tylko jeden problem: moce nie należą do niego. A KOSMICZNE ISTOTY, które je stworzyły, chcą je odzyskać… wszelkimi możliwymi sposobami. Dla fanów INVINCIBLE. NIEZWYCIĘŻONEGO oraz „Mighty Morphin Power Rangers” nadchodzi zupełnie nowa seria od uznanego pisarza KYLE’A HIGGINSA („Ultraman”, „C.O.W.L.”) i rysownika MARCELO COSTY, którzy prezentują nową odsłonę superbohaterów kolejnemu pokoleniu!
Album zbiera zeszyty „Radiant Black” #1-6 oraz materiał uzupełniający. Seria jest częścią uniwersum Massiveverse.
Energon Universe
Nazwisko Roberta Kirkmana ponownie pojawia się na tej liście: rozpoczęte przez niego w 2023 roku uniwersum Energonu odświeża komiksowe marki Transformers i G.I. Joe, z jednej strony kontynuując dziedzictwo serii na podstawie klasycznych linii zabawek, z drugiej kreując zupełnie nowy świat działający na swoich własnych zasadach. Nazwa uniwersum pochodzi od źródła energii napędzającego Transformery, roboty zdolne do transformacji w przeróżne pojazdy (bądź broń, bądź zwierzęta, bądź dinozaury…).
Flagową serią uniwersum Energonu jest Void Rivals, które trzy lata temu zainaugurowało jego powstanie. Przedstawiciele dwóch zaciekle wojujących ze sobą ras muszą nauczyć się współpracy, by przeżyć po rozbiciu się na odległej, nieprzyjaznej planecie. Z czasem odkrywają konspirację, której skala przewyższa wszystko, z czym wcześniej się spotkali. Podczas gdy Void Rivals to prawdziwa kosmiczna epopeja ukazująca, jak rozległe jest uniwersum Energonu, Transformers Daniela Warrena Johnsona, któremu później towarzyszy również rysownik Jorge Corona, pozostają zaskakująco przyziemni – po tym, jak frakcje autobotów i deceptikonów przebudzają się na Ziemi, Optimus Prime postanawia nie spocząć, póki nie powstrzyma swoich rywali przed bezlitosnym mordem na mieszkańcach niebieskiej planety. Opowiadając o małych, mięsistych ludziach i wielkich, mechanicznych robota Johnson nigdy nie zapomina o empatii: pokazuje horrory wojny z brutalną pieczołowitością, sprawiając, że nawet antyfani Transformerów zrozumieją, dlaczego ta marka od lat cieszy się popularnością. Trójkę twórców kreujących uniwersum Energonu domyka Joshua Williamson, odpowiedzialny za serię G.I. Joe skupiającą się na oddziale specjalnym walczącym z organizacją Cobra, która stara się wykorzystać nadejście Transformerów do własnych celów. Wszystkie trzy flagowe serie uniwersum Energonu, a także pojedyncze tomy Scarlett, Cobra Commander, Destro i Duke skupione na członkach G.I. Joe i Cobry, wydaje w Polsce Nagle! Comics.
Void Rivals #01: Więcej niż mogłoby się zdawać
Void Rivals, Volume 1: More than Meets the Eye
Zamieszkujące zbudowany wokół czarnej dziury Święty Pierścień pozostałości dwóch wielkich cywilizacji toczą odwieczną wojnę. Jednak, gdy pilot Darak i rywalizująca z nim Solila rozbiją się na tajemniczej planetoidzie, zaprzysięgli wrogowie będą musieli połączyć siły. Pytanie, czy na dryfującym w kosmosie kawałku skały naprawdę nie ma nikogo poza nimi? I jakie mroczne siły zagrażają bezpieczeństwu całego wszechświata?
Jeden z najlepszych współczesnych scenarzystów, Robert Kirkman (Żywe trupy, Oblivion Song, Invincible) i niesamowicie uzdolniony rysownik Lorenzo de Felici (Kroma, Oblivion Song) startują z zupełnie nowym uniwersum łączącym w sobie światy Transformersów i G.I Joe. Pod szyldem Energon Universe ukażą się w tym roku aż cztery komiksy. Tego nie można przegapić!
Bezimienni
Jeśli namiętnie czytaliście komiksy DC w pierwszych dwóch dekadach XXI wieku, doskonale wiecie, kim jest Geoff Johns. Twórca odpowiedzialny za ikoniczną sagę o Zielonych Latarniach, ceniony run Aquamana czy Justice Society of America, swego czasu jeden z architektów komiksowego i telewizyjnego świata DC, w 2021 roku powołał do życia uniwersum Bezimiennych. Johns pełni w nim rolę prawdziwej jednoosbowej armii, albowiem piastuje stanowisko scenarzysty wszystkich trzech serii składających się na ten moment na całość tego uniwersum – Geigera, Red Coata i Junkyard Joe. Aplauz należy się również Gary’emu Frankowi, częstemu współpracownikowi Johnsa, który odpowiada za rysunki w Geigerze i Junkyard Joe.
Chociaż wszyscy trzej bohaterowie zamieszkują ten sam świat, to uniwersum Bezimiennych wyróżnia zerwanie z jednością czasu: każda seria rozgrywa się w zupełnie innym okresie, amerykańskiej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, bawiąc się w ten sposób gatunkami i konwencjami. Geiger to mroczna, postapokaliptyczna opowieść, w której Johns zabiera nas do 2050 roku. Junkyard Joe to z kolei melancholijna i zaskakująco wzruszająca historia rysownika i robota, którego pierwszy raz spotkał podczas wojny w Wietnamie, a który wiele lat później chce być czymś więcej, niż tylko machiną wojny. Red Coat cofa licznik aż do XVIII wieku, czasów wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Bohaterem komiksu jest Simon Pure, nieco przygłupi żołdak, który przypadkiem staje się nieśmiertelny, przez lata swojego życia kumulując pokaźną listę wrogów chcących skrócić go o głowę. Wszystkie trzy serie z uniwersum Bezimiennych również wydaje w Polsce Nagle! Comics.
Geiger #01
Geiger, Vol. 1
Rok 2050. Wojna nuklearna zniszczyła całą planetę. Niedobitki ludzkości walczą o przetrwanie w świecie radioaktywnego chaosu. Gdzieś na skażonej pustyni żyje człowiek, którego boją się nawet najwięksi drapieżcy. Niektórzy nazywają go Joe Glow, inni Meltdown Man. Ale jego imię to… Geiger. Gwiazdorski duet GEOFF JOHNS i GARY FRANK (Batman: Ziemia Jeden, Strażnicy: Zegar Zagłady) prezentuje swój pierwszy całkowicie autorski projekt – rozgrywającą się między 1776 a 2050 rokiem historię Bezimiennych. Polskie wydanie zostało rozszerzone o 80-stronicowy dodatek prezentujący założenia tego nowego uniwersum. Kolejny tom serii, Junkyard Joe, ukaże się już jesienią.
Dla fanów: Batman: Ziemia Jeden, Mad Max, the Last of Us, Droga
Valiant Universe
Valiant było swego czasu największym konkurentem dla uniwersów Marvela i DC – świat bohaterów i złoczyńców stworzony przez redaktora-supergwiazdę Jima Shootera miał być tym, czego publika komiksowa wczesnych lat 90. chciała i potrzebowała. Mimo prób zredefiniowania tego, czym powinno być współdzielone uniwersum, cenionych nazwisk autorów, liczne zmiany właścicieli, rebooty i restarty sprawiły, że Valiant nigdy nie stało się nowym czołowym graczem w świecie komiksu, na jakiego swego czasu było kreowane.
Uniwersum Valiant po raz pierwszy trafiło do Polski w 2017 roku, za sprawą raczej niesławnego wydawnictwa Fantasmagorie, które przedstawiło rodzimym czytelnikom świat Walecznych z pomocą komediowej serii Quantum and Woody reprezentującej ówcześnie najnowszy reboot Valiantowego uniwersum. Mimo numeru “1” na okładce, kolejne tomy Quantum and Woody nigdy nie trafiły do polskich czytelników. Wydawanie serii z Valiant przejęło wydawnictwo KBOOM, które w latach 2018-2021 sprowadziło na polski rynek serie Bloodshot. Odrodzenie oraz X-O Manowar. Tytułowy bohater pierwszego komiksu to chodząca maszyna do zabijania usprawniona nanobotami, która stara się uciec przed swoją brutalną przeszłością, mimo że ta stale depcze jej po piętach. Warto dać tej iteracji Bloodshota szansę choćby ze względu na nazwisko scenarzysty – Jeff Lemire jak nikt inny potrafi wejść do głowy trapionego traumami bohatera. Tymczasem X-O Manowar z brudu płynących krwią uliczek zabiera nas do przepastnego kosmosu, gdzie w samym środku wojny międzygalaktycznych imperiów znalazł się Aric z Dacji, antyczny rzymianin porwany przez kosmitów w przeszłości, porzucony w przyszłości z przepotężną zbroją. Chociaż od tego czasu uniwersum Valiant doczekało się już kolejnego restartu, oferta KBOOM to jak dotąd wszystko, na co mogą liczyć jego fani.
Bloodshot: Odrodzenie #01: Kolorado
Bloodshot Reborn: Colorado
Naukowcy pracujący nad projektem „Duch” opracowali mikroskopijne maszyny usprawniające ludzkie ciało – ich posiadacz stawał się niepowstrzymaną maszyną do zabijania. Blood- shot dysponował nadludzką siłą, szybkością, wytrzymałością i zdolnościami regeneracji. Był bronią idealną. Dziś Bloodshot jest jedynie cieniem dawnego siebie. Wybrał życie na wygnaniu. Próbuje pogodzić się zarówno ze swoją przeszłością, jak i niedawnymi wydarzeniami, które doprowadziły go na skraj szaleństwa. Gdy wybucha epidemia masowych zabójstw, których sprawcy wyglądają podejrzanie podobnie do Bloodshota, targany poczuciem winy bohater wyrusza, by powstrzymać szaleńców. Cena, jaką zapłaci za tę akcję, może być powrót do 1 życia, które niemal go zniszczyło.
Wizjonerski Jeff Lemire (WALECZNI, Descender) oraz rysownicy – Mico Suayan (Moon Knight) i Raul Allen (Hawkeye) – rozpoczynają kompletnie nową serię poświęconą komandosowi przyszłości. W albumie umieszczono materiał pierwotnie opublikowany w amerykańskiej serii BLOODSHOT REBORN #1-5.
Czarny Młot
Uniwersum Czarnego Młota może na pierwszy rzut oka wydawać się jedynie kolejną wariacją z gatunku “superbohaterowie, ALE…”. Rzeczywiście, główni bohaterowie serii to ekipa herosów, ale komiksowi Jeffa Lemire znacznie bliżej do Lovecrafta niż Supermana. Szóstka bohaterów w walce z przepotężnym wrogiem, Antybogiem, zostaje przeniesiona do małego miasteczka Rockwood, którego z nieznanych nikomu powodów nie mogą opuścić. Bawiąc się znanymi archetypami, a właściwie wręcz ostentacyjnie parodiując klasyczne postacie Marvela i DC, Lemire buduje tajemnicę na wzór serialu Zagubieni, w której czytelnik razem z postaciami odkrywa skalę konspiracji, w jaką wplątani są bohaterowie, a odpowiedź na jedno pytanie od razu rodzi dwa kolejne.
Główna seria Czarny Młot przeplata się z kolejnymi spin-offami, między innymi z Sherlockiem Frankensteinem i Legionem Zła, Doktorem Starem i Królestwem Straconej Przyszłości czy Skulldiggerem i kostkiem. Mimo różnorodności gatunków i przewijających się postaci, uniwersum Czarnego Młota pozostaje spójną wizją Lemire’a, który pieczołowicie kreuje przeszłość, teraźniejszość i przyszłość swojego superbohaterskiego świata. Siła Czarnego Młota tkwi w skupieniu Lemire’a na psychologii bohaterów: początkowe rozdziały tej opowieści mogą wydawać się wolne, ale, jak już wspominałem, Czarny Młot to znacznie bardziej studium postaci niż superbohaterskie łubudu. Korzystając z nawiązań do istniejących kreacji Marvela i DC Lemire dekonstruuje ich charaktery, motywacje i potencjalne traumy, sprawiając, że im więcej mamy doświadczenia z komiksem rajtuzowym, tym bardziej docenimy Czarny Młot za to, jak dobrze manewruje między wszystkimi pułapkami zwykle nieuniknionymi w tym formacie. Nawet, gdy bezpośrednio przecina się z Ligą Sprawiedliwości.
Czarny Młot #01: Tajna geneza
Black Hammer vol. 1: Secret Origins
Pierwszy tom serii o nietypowej grupie superbohaterów.
W trakcie walki z wrogiem zagrażającym całemu światu najwięksi bohaterowie Spiral City zostali przeniesieni do równoległej rzeczywistości, w której nikt nie słyszał o ich dokonaniach. Co gorsza, zostali uwięzieni w ciałach nie do końca odpowiadających ich osobowościom. Herosi czują się zapomniani i odrzuceni. Z nieznanych powodów muszą mieszkać na małej farmie, a tajemnicza siła, której nie są w stanie pokonać, nie pozwala im się wydostać poza granice pobliskiego miasteczka. Nie mogą uciec, nie mogą wrócić do domu…
Autorem scenariusza jest Jeff Lemire, twórca Opowieści z hrabstwa Essex czy Sweet Tooth, a komiks zilustrował Dean Ormston, znany z takich serii jak Sędzia Dredd, Sandman czy Lucyfer.
Hellboy
Nic nie przedstawi Hellboya lepiej, niż pojedyncze spojrzenie na najbardziej znaną kreację Mike’a Mignoli: spiłowane rogi, wielka łapa, wielki trencz i wielka giwera. Powstała w latach 90. postać pół-demona walczącego z nazistami, demonami i potworami to klasyka komiksowego, gotyckiego horroru, seria kultowa w każdym znaczeniu tego słowa. Hellboy doczekał się w Polsce już paru wydań, a kolejne spin-offy wciąż trafiają na nasz rynek.
Największym problemem dla nowego czytelnika będzie zapewne, niestety, dotarcie do serii, która zaczęła to wszystko, czyli Hellboya z rysunkami Mike’a Mignoli, bo dorwanie pierwszego tomu najnowszej edycji wydań zbiorczych publikowanych przez Egmont w przyzwoitej cenie to zadanie trudnością nie ustępujące polowaniu na diabelskie pomioty. Łaknący lepiej poznać piekielnego chłopca mogą za to sięgnąć po serię Hellboy i BBPO, w której towarzyszymy Hellboyowi w pierwszych misjach wykonywanych dla Biura Badań Paranormalnych i Obrony w latach pięćdziesiątych. Mignola rozwija swój świat również w serii skupionej na działalności innych agentów Biura, w BBPO. Gdy dołożymy do tego jeszcze serie takie jak Abe Sapien, Homar Johnson czy Sir Edward Grey, Łowca Czarownic okaże się, że najbardziej zagorzali kolekcjonerzy będą mogli bez większego problemu dowiedzieć się o tym, jak wyglądał każdy dzień przed, w trakcie i po narodzinach tytułowego bohatera Hellboy – ale, przynajmniej teoretycznie, od przybytku głowa nie boli.
Hellboy, tom 01: Nasienie zniszczenia. Obudzić diabła
Hellboy Volume 1
Nowe, ekskluzywne wydanie kultowej serii. Cykl zdobył wiele nagród, m.in. Nagrodę Eisnera w 1997 za Obudzić diabła, i zyskał sobie wielu oddanych czytelników.
Hellboy to postać znana z filmów i komiksu. Bohater z piekła rodem, a zarazem badacz zjawisk paranormalnych. Na Ziemię sprowadził go Rasputin. Hellboy miał pomóc nazistowskim okultystom w zapewnieniu Hitlerowi zwycięstwa, ale przypadek sprawił, że znalazł się w rękach aliantów. Gdy dorósł, rozpoczął pracę w Biurze Badań Paranormalnych i Obrony. Wykonując misje zlecane przez Biuro. Hellboy nieustannie stara się rozwiązać zagadkę swojego pochodzenia i ustalić, w jakim celu on, demon z piekła, znalazł się wśród ludzi.
Ponura atmosfera rodem z Lovecrafta, nieszablonowe opowieści – często oparte na mitach z różnych części świata – i znakomite rysunki Mike Mignoli powodują, że niełatwo się oderwać od kolejnych stron komiksu.
Wydział 7
Polacy nie gęsi i swoje uniwersum komiksowe mają. Jasne, można się kłócić o technikalia, ale myślę, że świat wykreowany przez Tomka Kontnego i Marka Turka w pełni zasługuje na miano uniwersum – takiego, które miało już nawet szansę wykroczyć poza medium komiksu w formie podręcznika do gry RPG. W momencie pisania tego tekstu Wydział 7 to już szesnaście zeszytów serii regularnej (z siedemnastym w drodze), trzy zeszyty specjalne i jeden samodzielny album. Krótko mówiąc: uniwersum, jak się patrzy!
W tej fuzji 07 zgłoś się i Z archiwum X czytelnicy mają szansę liznąć nieznanej dotąd historii Polski. W 1962 roku SB powołuje Wydział 7, specjalną jednostkę do radzenia sobie ze sprawami paranormalnymi. Duchy, zjawy, mityczne stwory, wampiry, umarlaki i inne maszkary nie mają szans: gdy tylko nowe, tajemnicze zjawisko zaczyna grozić Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, agenci Wydziału 7 otrzymują zadanie dyskretnego i szybkiego rozwiązania problemu. Główna seria Wydziału, wydawana w formie zeszytowej od 2018 roku, czerpie z bogatej i często tragicznej historii naszego kraju, prawdziwe wydarzenia doprawiając szczyptą niesamowitości, zręcznie żonglując elementami horroru, thrillera i klasycznego, proceduralnego kryminału. Efekt końcowy jest oszałamiający: przywiązanie twórców do detali, zdolność kreowania zaskakujących intryg i, przede wszystkim, charakternych i wielowarstwowych postaci sprawia, że Wydział 7 uzależnia bardziej niż niejeden narkotyk. Kontny i Turek współpracują z plejadą polskich artystów, dzięki czemu uniwersum Wydziału to nie tylko pokaz althistorycznej wirtuozerii, ale też przekrój talentu rodzimych rysowników i rysowniczek. Prawdziwa gratka dla miłośników grozy, osób zafascynowanych historią Polski i wszystkich pomiędzy.
Wydział 7 #01: Operacja Totenkopf
Rok 1962, PRL, do życia zostaje powołana nowa jednostka w ramach struktur SB, Wydział VII Departamentu 4. Tajna grupa, która w zracjonalizowanym świecie ówczesnej Polski ma za zadanie zmierzyć się ze zjawiskami paranormalnymi.
Nowa seria komiksów autorstwa Tomasza Kontnego i Marka Turka. Zeszyt pierwszy, „Operacja Totenkopf”, z rysunkami Grzegorza Pawlaka, od września w księgarniach i kioskach.
Pierwszy zeszyt będzie dostępny w dwóch wariantach okładkowych: okładkę wersji podstawowej narysował Grzegorz Pawlak, a wersji specjalnej – Robert Adler
Atak Tytanów
Komiks japoński wydaje się rzadziej sięgać po narzędzie narracyjne, jakim jest kreacja całego uniwersum: mangi to często projekty autorskie, ograniczające się do jednego, konkretnego tytułu w ramach którego funkcjonuje świat przedstawiony. Kiedy jednak osiąga się sukces na miarę Hajime Isayamy i jego serii Atak Tytanów, rezygnacja z szansy na rozwinięcie wykreowanego świata byłaby wołaniem o pomstę do nieba. W ten sposób doczekaliśmy się licznych spin-offów w formie noweli i mang, a dwie z nich, Atak Tytanów. Bez żalu i Atak Tytanów – Before the fall dostępne są również po polsku dzięki wydawnictwu JPFantastica, które w latach 2014-2021 publikowało główną serię Isayamy.
Świat Ataku tytanów to cebula, w której każda warstwa to kolejna garść tajemnic wywracająca całą dotychczasową wiedzę czytelnika do góry nogami. W głównej serii śledzimy losy Erena Jaegera, młodziutkiego mieszkańca dystryktu Shiganishna, położonego w skrajnie zewnętrznej części gigantycznego muru odgradzającego ludzi od tytanów, bezmyślnych, krwiożerczych istot, które zdziesiątkowały ludzkość i zmusiły ją do schowania się za betonowymi ścianami. Gdy pewnego dnia anormalny, kolosalny tytan jednym kopnięciem tworzy wyrwę w murze, wpuszczając do Shiganshiny wygłodniałych tytanów, Eren na własne oczy widzi, jak jego bezsilna matka zostaje pożarta przez jedną z bestii. W tym momencie poprzysięga zemstę i wybicie tytanów co do nogi. Po drodze Isyama parokrotnie wykonuje mistrzowskie piwoty fabularne, jednocześnie nie rezygnując z światotwórczego popisu, stale dokładając nowe warstwy do przepastnej historii uniwersum, jakie wykreował. Bez żalu to krótki spin-off z genezą jednej z drugoplanowych postaci Ataku Tytanów, faworyta wielu fanów, Levi’ego, jednak prawdziwe mięsko – często w dosłownym tego słowa znaczeniu – znajdziemy w Before the fall, obszernym prequelu dziejącym się kilkadziesiąt lat przed upadkiem muru Maria, w którym Ryō Suzukaze i Satoshi Shiki bajecznie rozwijają mroczną rzeczywistość stworzoną przez Isayamę.
Atak tytanów #01
Shingeki no Kyojin / 進撃の巨人
Oto świat niemal w całości opanowany przez tytanów. Świat, w którym niedobitki ludzkości schroniły się za masywnymi murami, by nie skończyć jako pożywienie tych potężnych, przerażających istot…
Od tamtych wydarzeń minęło ponad sto lat. Przez ten czas tytani ani razu nie przypuścili ataku na mury. Jednak pewnego dnia ten pozorny pokój zostaje brutalnie przerwany. Oto bowiem wróg powrócił, a ludzkość czeka straszliwa batalia o przetrwanie…
JoJo’s Bizarre Adventure
“W jaki sposób seria stworzona przez jednego autora jest już uniwersum?” – zapytają niewierni i sceptycy. Fakt, JJBA posiada liczne spin-offy, niemniej żaden z nich nie został wydany w Polsce. Mimo to myślę, że już samo wieloczęściowe arcydzieło Hirohiko Arakiego spełnia większość mniej lub bardziej arbitralnych wymogów koniecznych do przyznania łatki uniwersum. Nowe i powracające postacie, których ścieżki stale się przecinają, historie funkcjonujące zarówno samodzielnie, ale też jako części większej sagi – jasne, możemy przeczytać tylko jedną bądź dwie części JoJo’s i dać sobie siana, ale pełen obraz całego szalonego świata Arakiego dostaniemy wyłącznie po przeczytaniu całości. Werdykt: uniwersum!
Historia klanu Joestarów rozpoczyna się w XIX-wiecznej Anglii od, jak to zwykle bywa, nieco homoerotycznej rywalizacji dwójki mężczyzn, którzy nie potrafią od siebie uciec. Pierwszy z nich to Jonathan Joestar, zbudowany jak dwudrzwiowa szafa wzór cnót wszelakich. Drugi to Dio Brando, równie umięśniony blondyn z sercem czarnym jak smoła, który postawił sobie za cel całkowite unicestwienie rodu Joestarów. Chociaż historia Jonathana kończy się w króciutkiej części pierwszej JoJo’s, to każdy kolejny rozdział podkręca poziom absurdu i emocji. W części drugiej śledzimy losy wnuka Jonathana, rezolutnego Josepha, który musi ponownie położyć do spania przebudzonych antycznych półbogów, tymczasem w części trzeciej Dio powraca, toteż Joseph i jego wnuk, Jotaro Kujo, wyruszają w podróż do Egiptu, by raz na zawsze ukatrupić wampira nękającego ich rodzinę od pokoleń. Już za chwilę do sprzedaży trafi kolejny tom czwartej części JJBA, w której stetryczały Joseph i już dorosły Jotaro rekrutują nieślubnego syna tego pierwszego, Josuke, do misji rozwiązania tajemnicy japońskiego miasteczka Morioh, przy którym Twin Peaks to bezpieczna i spokojna mieścina. W przyszłości czekają nas jeszcze historie porachunków włoskich gangów, wycieczka do więzienia na Florydzie, cofnięcie się do czasów młodej Ameryki, by doświadczyć gigantycznego wyścigu ekstrawaganckich kowbojów i druga runda przygód w Morioh, znacznie innym od tego, które poznajemy w części czwartej. Saga JoJo’s to coś jedynego w swoim rodzaju, krzykliwa i na wskroś dziwaczna, a jednocześnie pionierska i spełniona artystycznie na każdym poziomie. Drugiego takiego uniwersum nie znajdziecie nigdzie indziej.
JOJO’s Bizarre Adventure Part 1, tom 01
JoJo no Kimyou na Bouken / ジョジョの奇妙な冒険
Jonathan Joestar, nastoletni syn angielskiego szlachcica, wiedzie beztroskie i szczęśliwe życie, marząc o staniu się prawdziwym dżentelmenem. Wszystko jednak zmienia się, kiedy w jego domu pojawia się intruz: Dio Brando. Nowy mieszkaniec posiadłości nie przepuszcza żadnej okazji do wyrządzenia Jonathanowi krzywdy lub zniewagi – a ich konfliktowi wydaje się przyglądać upiorna, kamienna maska…











