Wyjątkowe wydanie w czerni i bieli pierwszych zeszytów ze świata Absolute, które zdążyły osiągnąć już status bestsellerów.
Uniwersum Absolute to nowa inicjatywa DC Comics, należąca do linii wydawniczej DC All In. Inaczej niż w klasycznym uniwersum bohaterowie są tu pozbawieni zasobów i wsparcia, a na dodatek muszą walczyć o przetrwanie w znacznie mroczniejszym i niebezpieczniejszym świecie. Bruce Wayne nie jest miliarderem, lecz należy do klasy robotniczej i zamiast drogich gadżetów używa masywnego topora. Diana nie wychowywała się na Rajskiej Wyspie, tylko w Piekle, a w walce posługuje się również magią. Kal-El zaś, zmuszony do ucieczki z farmy Kentów, jest wyrzutkiem pozbawionym domu i swojego miejsca na Ziemi.
Album zawiera materiały pierwotnie opublikowane w amerykańskich zeszytach: „Absolute Batman: Noir Edition” #1, „Absolute Wonder Woman: Noir Edition” #1 i „Absolute Superman: Noir Edition” #1.
20.05.2026
I
Czerń / Biel
Twarda
170x260 mm
128
69,99 zł
9788328173484

Największy sukces wydawniczy na rynku komiksu USA na przestrzeni ostatnich lat w końcu wkracza na nasz rynek. Na razie jako nietypowy przedsmak tego, co czeka na czytelników podczas lektury komiksów z linii Absolute.
Czytelnicy, którzy jeszcze w maju sięgnęli po ten zestaw czarno-białych zeszytów prezentujący przygody alternatywnych wersji świetnie znanych superbohaterów mieli prawo czuć się zdezorientowani, zwłaszcza jeśli nie śledzą komiksowych nowinek zza Oceanu. Oto Batman, Wonder Woman i Superman w nowych wcieleniach, w nowych rolach, w jakimś nowym, postawionym na głowie świecie. Bez wyjaśnienia, po prostu ot tak. Bo przecież “Władza absolutna”, o której na opisie z okładki czytałem, że prowadzi do świata Absolute, o ile się nie mylę, nawet słowem, nawet żadnym kadrem w swej fabule na ten temat nie wspomniała, ani nawiązała. Gdzie zatem szukać instrukcji do tego nowego świata?
Cóż, coś na kształt instrukcji znajdziemy w wydanym na początku czerwca krótkim albumie “DC All In: Alfa i Omega”. Pamiętam sprzed lat podobny krótki album pod tytułem “DC Odrodzenie”, który powiązaniami ze “Strażników” Alana Moore’a miał wywołać trzęsienie ziemi w świecie superbohaterów. No i koniec końców nie wywołał. Za to “Alfa i Omega” wywołuje jak najbardziej i oczywiście proponuje coś nowego, świeżego i chyba niespotykanego - a wszystko dzięki potężnemu umysłowi Darkseida, który poświęca się, by móc kiedyś odrodzić się w innym świecie - takim, w którym dopiero będzie, takim, w którym odnajdzie się jak ryba w wodzie. W świecie, który dla superbohaterów ma być prawdziwym piekłem. I tak oto wchodzimy do świata Absolute - alternatywnej rzeczywistości, która zapewne w jakiś sposób (naprawde nie wiem jaki) wpłynie na to zwykłe, znane nam wszystkim, zafiksowane na powtarzalnych eventach Uniwersum DC, w którym rządzi nadzieja.
W świecie Absolute nadziei nie ma - przynajmniej na pierwszy rzut oka tak to ma wyglądać. A co najważniejsze, jego odmienność nie polega tylko na zastępowaniu czyichś ról przez kogoś innego, na superbohaterskich roszadach i szafowaniu śmiercią, jak to ma miejsce w różnych elsewordach. Nie - to ma być zmiana systemu i zmiana reguł. Nie wiem, czy twórcy będa w tym konsekwentni i czy z czasem to się nie rozmyje .ale na razie takie postawienie sprawy ma w sobie coś ekscytującego i takie jest dla milionów fanów na Zachodzie, którzy tłumnie ruszyli do kupowania pierwszy zeszytów ze świata Absolute, tak że wydawca nie nadążał z dodrukami.
“DC Absolute Noir” to trzy pierwsze zeszyty trzech wiodących serii w tym świecie. Jak można się domyślać, największą popularność zdobył “Absolute Batman”. Jest z pewnością świetnie narysowany przez Nika Dragottę i wyraźnie widać, że estetycznie nawiązuje do rewolucyjnego “Powrotu Mrocznego Rycerza”. I mimo, że Batman jest tu zwalistym wyrostkiem, to jest tak samo naładowany furią jak ten stary Batman od Millera. Jednak jeszcze większe wrażenie robi scenariusz Scotta Snydera, który kiedyś zaczął z wysokiego c run Batmana w New 52, a potem tylko pikował w scenerii tradycyjnego uniwersum, które tak naprawdę go ograniczało. Natomiast wystarczy przeczytać ten zeszyt, by poczuć jak scenarzysta rozwija skrzydła, jak nie przynudza i nie przytłacza mrokiem i patosem. Jak tworzy nowy origin niczym nie skrępowany i jak pokazuje nam żyjącą, wyluzowaną Marte Wayne, nie bogaczkę, tylko kobietę z proletariatu, która od dawna sama wychowuje nabuzowanego hormonami syna. Bardzo fajnie to wszystko wygląda (i jeszcze Alfred!), że aż nie moge sie doczekac, kiedy w moich łapkach będzie pokolorowane wydanie zbiorcze.
Dalej jest “Absolute Wonder Woman”, czyli Diana wychowana nie przez Amazonki, tylko przez czarodziejkę Kirke w… piekle. Tu też jest wszystko inaczej, na pięknych planszach Haydena Shermana, które w kolorze przypuszczam, że będą olśniewac. A scenariusz Kelly Thompson jest pierwszorzędny.
Trzeci jest zaś młody “Absolute Superman” - i tutaj jest już zupełnie wszystko na opak. Młody gniewny można rzec, bez miejsca na świecie, wśród wyrzutków. bez rodziny, ani tej pierwszej, ani tej drugiej,. Wściekły na świat i właśnie poznający agentkę Lazarusa… Lois Lane Tę część napisał Jason Aaron, też pewnie szczęśliwy, że może uciec na moment od ciągnących się w Marvelu przygód Avengersów.
I tak to wygląda. Trzy serie (oby było ich u nas więcej), olbrzymie oczekiwania, coś zupełnie nowego. Oby jak najdłużej działało tak świeżo, bo choć ciekawi, jak ten świat połączy się z podstawowym uniwersum, to chyba lepiej będzie, jeśli długo to nie nastąpi, bo wtedy twórcy będą mogli się skupić na rozwijaniu nowego świata, dla którego ponoć nie ma nadziei. I przyznam też, że sto razy wolę tę autostradę do piekła, niż drogę donikąd, którą wędrujemy w podstawowym uniwersum DC.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.