Saichann. Wirtuoz komiksowy, który pozostawił po sobie liczbę plansz wielce imponującą zarówno pod względem jakościowym, jak i ich intensywności. Czy to solo, czy we współpracy z wielkimi scenarzystami (nie każdy przecież rysował do scenariuszy Barreiro, Albiaca, Ferrariego, czy Mazzitellego) rozruszał swoją kreatywnością medium komiksowe.
Z tych ledwie kilku lat kariery, za to bardzo produktywnych, kiedy tworzył dla trzech odmiennych pism („Skorpio”, „Fierro” i „Nippur Magnum”), pochodzą opowieści składające się na niniejszy tom. To ledwie próbka niezmierzonego talentu Alberto Saichanna, jednego z nieco zapomnianych bohaterów komiksu argentyńskiego. Odkryjcie go dla siebie. Zapraszamy!
Powyższy fragment wprowadzenia autorstwa Andrésa Accorsiego trafnie przedstawia Saichanna jako artystę, który powinien być wymieniany w gronie największych argentyńskich (i nie tylko) twórców komiksowych. Prezentowany zbiór obrazuje, jak znakomicie urzeczywistniał swoimi rysunkami zarówno scenariusze traktujące o wojnie w Wietnamie, jak i opowiadające historie rodem z Nowego wspaniałego świata i Roku 1984. A na deser Saichann zabiera czytelników na niegościnny Bronx.
27.03.2026
I
Czerń / Biel
Twarda
210x290 mm
220
110,00 zł
9788368346565

Alberto Saichann należy do grona tych twórców, którzy funkcjonują gdzieś na obrzeżach głównego nurtu komiksu, ale jednocześnie cieszą się statusem niemal kultowym wśród znawców medium.
Argentyński rysownik, aktywny głównie w latach 80. i 90., publikował swoje prace w takich magazynach jak „Fierro” czy „Skorpio”, będących kuźnią południowoamerykańskiego komiksu autorskiego. Jego styl od początku wyróżniał się na tle bardziej klasycznych twórców - był intensywny, ekspresyjny, momentami wręcz agresywny wizualnie, a przy tym niezwykle precyzyjny. Saichann ma to do siebie, że nie opowiada historii w sposób oczywisty, a raczej zanurza czytelnika w świecie obrazów, emocji i chaosu, który z czasem zaczyna układać się w spójną, choć nie zawsze łatwą do uchwycenia całość. Wydany przez Lost in Time album jest więc nie tyle klasycznym zbiorem komiksów, co swoistą próbką możliwości autora i przede wszystkim przekrojowym pokazem jego umiejętności i wyobraźni.
Na cały zeszyt składają się tu trzy różne opowieści, z których każda eksploruje inne realia i inne środki wyrazu. „Kwiat” przenosi nas do Wietnamu i opowiada o żołnierzach stojących po dwóch stronach barykady, równie oddanych sprawie, którą reprezentują. Tym co ich łączy, jest postać tytułowej Kwiat, ekskluzywnej dziewczyny do wynajęcia, której usługi są czymś więcej niż tylko fizycznym spełnieniem potrzeb. To kobieta, która potrafi oczarować mężczyzn sięgając w głąb ich marzeń i pragnień, stając się zarazem obiektem pożądania i rywalizacji. W tle tej relacji rozgrywa się brutalna, duszna rzeczywistość wojny, gdzie dżungla zdaje się żyć własnym życiem, a pot, brud i chaos są niemal namacalne. Saichann czuje się w tej estetyce jak ryba w wodzie, oddając każdy detal z pietyzmem i intensywnością.
Jeszcze ciekawiej prezentuje się mój faworyt z całej trójki, czyli „Bakteria”, futurystyczna opowieść o świecie totalnej kontroli i inwigilacji, wyraźnie inspirowanym wizją znaną z dystopii Orwella. Ludzie funkcjonują tu według z góry narzuconego planu, podporządkowani systemowi zarządzanemu przez wszechobecne komputery. W tym uporządkowanym świecie pojawia się jednak Mark Hertz, jednostka wyjęta poza nawias i zarazem tytułowa Bakteria. To ktoś, kto istnieje poza prawem, ale jednocześnie ma na nie realny wpływ. Zmuszony do ucieczki przed stróżami porządku trafia do ruchu oporu z misją obalenia dotychczasowego porządku, jednak szybko okazuje się, że rzeczywistość, w której funkcjonuje, jest znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. To zupełnie inny setting i zarazem środowisko, w którym wyobraźnia Saichanna rozkwita najpełniej. Plątaniny rur i kabli, powyginane konstrukcje, dziwaczna technologia i sprzęty z ludzkimi twarzami tworzą wizję świata przypominającą majaki szaleńca albo narkotyczny trip.
Trzecia historia, „Bronx”, jest najbardziej przyziemna, choć nadal zachowuje charakterystyczny, ekspresyjny sznyt autora. To jedyna opowieść w tomie, w której Saichann odpowiada również za scenariusz. Przy pomocy pięciu różnych perspektyw przedstawia historię miejsca, tytułowej dzielnicy pełnej ludzi próbujących wyrwać się z rzeczywistości, w której utknęli. Bohaterowie miotają się w codzienności, podejmując desperackie próby zmiany swojego losu: napady na sklepy, rozpaczliwe starania o uratowanie kariery aktorskiej czy marzenia o sukcesie muzycznym. Łączy ich jedno: poczucie przegranej i brak realnych perspektyw. Narracja i szkice Saichanna skutecznie budują tu obraz społecznego impasu, w którym każdy ruch wydaje się skazany na porażkę.
Już tylko rzut oka na samą rozpiętość tematyczną zaproponowanych w zbiorze historii może świadczyć o tym, że trudno będzie mówić tu mówić o jednorodnym stylu na przestrzeni wszystkich stron. Jest tu jednak coś, co spaja wszystkie trzy historie: niesamowita intensywność wizualna. Każdy kadr wręcz buzuje detalami, do tego stopnia, że można się w nich zagubić. To tego rodzaju ekspresyjność, która sprawia wrażenie szaleństwa, ale jest to szaleństwo w pełni kontrolowane. Saichann nie tworzy dla łatwego odbioru, jego komiksy bywają chaotyczne, wymagają skupienia i cierpliwości. Im dłużej jednak wpatrujemy się w jego plansze, tym bardziej zaczynamy rozumieć, że ograniczeniem nie jest wizja autora, lecz percepcja odbiorcy.
Album wydany przez Lost in Time doskonale pokazuje więc, jak wszechstronnym twórcą był Alberto Saichann. Jestem przekonany, że nie będzie to lektura dla każdego, ale dla tych, którzy są gotowi wejść w ten świat bez uprzedzeń, może okazać się doświadczeniem, które na długo zostanie im w pamięci.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.