Poznajcie bohatera, który co noc śni o lataniu. Kosmicznego szpiega przygotowującego inwazję na Ziemię. Młodzieńca, którego mentorem jest heros pełen mrocznych tajemnic. Drobnego złodziejaszka, który odkrywa prawdziwą tożsamość jednego z superbohaterów. A to dopiero początek życiowych zawiłości mieszkańców Astro City. Uznani twórcy Kurt Busiek, Brent Eric Anderson i Alex Ross zabiorą was do metropolii innej niż wszystkie.
Seria Astro City, nawiązując tematyką i rysunkiem do urokliwej magii złotej i srebrnej ery komiksów superbohaterskich, przez trzy lata z rzędu zapewniła swoim autorom liczne branżowe nagrody, w tym za najlepszy scenariusz i najlepszą serię, a także Nagrodę Eisnera za najlepszy pojedynczy zeszyt.
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach KURT BUSIEK’S ASTRO CITY #1-6, KURT BUSIEK’S ASTRO CITY VOL. 2 #1-12 oraz WIZARD PRESENTS ASTRO CITY #1/2.
10.04.2024
I
Kolor
Twarda
180x275 mm
496
249,00 zł
9788367571340

To była dla mnie podróż do superbohaterszczyzny lat 90, ale mocno przesiąkniętej klimatem lat 80. Dostajemy opasłą księgę pełną historii, które krok po kroku budują obraz Astro City, miasta skupiającego największą liczbę superbohaterów w dziejach.
I powiem szczerze… początek nie był łatwy. Ilość postaci potrafi przytłoczyć, a same historie początkowo były dla mnie raczej średnie. Po jakiś stu stronach zacząłem się zastanawiać, czy w ogóle dam radę dotrwać do końca.
No i wtedy pojawiła się historia Spowiednika i Ministranta. Tak, tutejsza wersja Batmana i Robina 😄 I właśnie ten duet sprawił, że nagle poczułem cały klimat Astro City. Retro-futurystycznej metropolii, w której spełniają się zarówno marzenia, jak i najgorsze koszmary.
Co więcej, nagle poszczególne klocki z wcześniejszych rozdziałów zaczęły wskakiwać na swoje miejsce. Wszystko zaczęło tworzyć większą całość, coś na kształt Civil War Marvela z obcą inwazją w tle. Od tego momentu komiks kompletnie mnie wciągnął i zacząłem chłonąć ten charakterystyczny klimat.
Muszę jednak ostrzec - to zdecydowanie komiks swoich czasów. Mamy tutaj masę czytania, a twórcy potrafią poświęcić naprawdę sporo miejsca na szczegóły, które nie są zbyt potrzebne. Ale taki już urok komiksów z tamtego okresu.
Podobnie jest z ilustracjami. Ich poziom bywa nierówny, ale z drugiej strony często cieszą oko właśnie dzięki tej retro stylistyce. To po prostu trzeba lubić, bo jeśli ktoś nie przepada za takim sposobem rysowania, może mieć tutaj ciężką przeprawę.
Ostatecznie wyszedł mi z tego całkiem spoko komiks. Od początkowego znudzenia i myśli do mocnego wciągnięcia się w świat Astro City. Fajną drogę przeszedłem
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

„Przewodnik po Astro City” to kolejna wariacja na temat świata egzystującego z superbohaterami. Co ważne, jest to świat autorski. Nie spotkamy w Astro City znanych nam postaci z superbohaterskiego mainstreamu. Mamy za to np. Samarytanina, Skrzydlatą Wiktorię, Spowiednika czy Ministranta (!). Wszystko tu jest wymyślone na nowo i ma być poniekąd oryginalne. Czy tak jest?
Na pewno oryginalny jest pomysł, aby głównym bohaterem serii uczynić miasto, tytułowe Astro City. Poznajemy więc na przestrzeni całego albumu, który składa się z 19 zeszytów, kilku kluczowych superbohaterów, ale też kilka ważnych budowli czy dzielnic, stanowiących o wyjątkowości tego miasta.
Superbohaterowie, podobnie jak w wielu innych tego typu komiksach, muszą przede wszystkim walczyć z nieprzebraną ilością wrogów. Konflikty przybierają często kosmiczną skalę i wykraczają daleko poza granice Astro City. Niestety poza tym, że postacie naszych herosów są całkowicie nowymi tworami wyobraźni autora, to jednak ja nie widzę w tym wszystkim oryginalności. Nasuwa się wręcz wyraźne odczucie, że opowiedziane historie bardzo mocno są zakorzenione w złotej erze komiksów. Chociażby projekty czy nazwy superbohaterów trącą, kolokwialnie rzecz ujmując, myszką. Szata graficzna też jest bardzo specyficzna, pokazująca wyraźnie od pierwszych stron fascynację autora rysunków komiksami z poprzednich epok. Wszystko to razem wzięte powoduje, że odbiór tych historii jest taki, a nie inny.
Oczywiście, tego typu komiksy do dziś mają wielbicieli i nie dziwię się, że dla wielu z nich jest to tytuł niezwykle ważny. Skądinąd warto tu podkreślić, że Przewodnik został bardzo doceniony w branży komiksowej.
Dla mnie jednak nawet okładki Alexa Rossa nie są w stanie wzbudzić zachwytu nad historiami rozgrywającymi się w metropolii Astro City.