Na warsztacie #22 – Damian Masłowski
6.04.2026 06:00
W ostatnim czasie na łamach „Na warsztacie” gościliśmy znanych i uznanych artystów i artystki komiksowe. Był Śledziu, był Jaszczu, była Witerscheim. Uznałem, że wypadałoby ugościć twórców z mniejszym dorobkiem i doświadczeniem.
Dziś łamy Komiksopedii oddajemy komuś młodszemu, komuś, kto dopiero robi pierwsze kroki na branży. Trzeba zachować jakąś równowagę, prawda? To też dobra okazja, żeby zaapelować do takich właśnie artystów i artystek komiksowych. Hej, jeśli chcecie opowiedzieć o projekcie, nad którym właśnie pracujecie, to piszcie do nas. Zobaczymy, co da się zrobić!
A dziś oddajemy nasze gościnne łamy Damianowi Masłowskiemu:
Cześć! Damian z tej strony. Choć rysuję od dawna, to w polskim komiksowie jestem dosyć nowy. Niektórzy z was mogą kojarzyć mnie z kilku zinów, które zmajstrowałem i z którymi odwiedziłem parę komiksowych festiwali (debiutowałem ze stoiskiem na Złotych Kurczakach w 2023). Nie jeżdżę ostatnio po imprezach komiksowych, bo skoncentrowałem moją energię na pełnometrażowej „Niewidzialnej Ręce”, którą rysuję do scenariusza Tomka Kontnego.
Pierwszy rozdział tego komiksu możecie przeczytać w najnowszym „Produkcie” z końcówki zeszłego roku. Publikacja tam to mój debiut w polskim komiksowie głównego nurtu. Dzisiaj przybliżę wam jak to wygląda za kulisami. Dziękuję w tym miejscu Kubie Oleksakowi, za zaproszenie do napisania tego tekstu na łamach Komiksopedii. No to jedziemy z tym koksem!
W wielkim skrócie – to polski komiks superbohaterski, który czerpie z czasów PRL, a konkretnie z programu „Niewidzialna Ręka” i opiera się na prawdziwych wydarzeniach.
Praca nad „Niewidzialną” to dla mnie niezły poligon doświadczalny. Testuję w nim różne rozwiązania i jako, że pracuję nad nim prawie trzy lata, to mam poczucie, że dużo się nauczyłem w trakcie, a mój styl nieco bardziej dojrzał. Zmieniałem w trakcie sposób, w jaki tworzyłem pojedynczą planszę. Rozdział 1 narysowałem na formacie A4, a wszystkie kadry powstały na osobnych kawałkach papierów i narysowałem je ołówkiem. Ten rozdział jest już od dawna w kolorze (koloruję w Photoshopie), a do publikacji w Produkcie przerobiłem go na skalę szarości.
Do stron w rozdziale 2 przygotowałem już dokładne szkice wszystkich kadrów tym razem na formacie A3. Tak przygotowane szkice stron posłużyły mi do wytuszowania już na czysto każdego kadru tuszem na osobnych kawałkach papierów. Używam do tego podświetlanej deski kreślarskiej. Robiłem tak też w przypadku 1 rozdziału, tylko wtedy używałem ołówka. W 2 rozdziale szkice plansz miałem przygotowane tak powiedzmy „mocno średnio” pod tuszowanie, więc dużo szczegółów musiałem wymyślać już rysując tuszem, co było dosyć wkurzające.
Dałbym sobie rękę uciąć, że do 3 rozdziału też przygotowałem dokładne ołówkowe szkice wszystkich kadrów na A3, ale wiecie co? Przeszukałem moje materiały i gdybym tak zrobił to cytując Pazurę „to bym teraz (*beep) nie miał ręki”. Tutaj podszedłem do sprawy jeszcze inaczej i przygotowałem tylko dokładne same ramki kadrów na formacie A3, a to co w kadrach rysowałem bezpośrednio tuszem na podstawie niezbyt dokładnych szkiców.
Po tym rozdziale uznałem, że mam dość zgadywania na etapie tuszowania, gdzie co ma być w kadrze i od strony nr 37 przygotowuję bardzo dokładne rysunki tuszem na papierze A3, 250g, po których później będę bezpośrednio tuszował. Stosowałem do tej pory różne narzędzia: stalówkę, pędzle i cienkopisy. Lubię miksować je sobą dla zamierzonego efektu.
Jednocześnie możecie zauważyć, że te rysunki są oszczędne, linearne. Chcę, żeby były czytelne, a kształty interesujące i dobrze zaprojektowane. Nie rysując zbyt wielu szczegółów i nie zachlapując kadrów tuszem zostawiam sobie pole do manewru, kiedy usiądę do kolorowania i tam będę mógł je dokończyć, dodając właściwy klimat poprzez kolor. Mój skaner pomieści maksymalnie format A4, więc skanuję stronę na trzy razy i łączę te kawałki w Photoshopie.
Sporo czasu spędziłem projektując bohaterów, a szkicując plansze otaczałem się tymi rysunkami, przypinając je na tablicy w zasięgu mojego wzroku. Bohaterowie starzeją się w tej historii, więc musiałem wymyślić jak ich rysować, żeby można ich było rozpoznać. Kiedy tylko mogłem, to rysowałem z głowy, a kiedy już nie dawałem rady to pomagałem sobie zdjęciami, czy to z internetu czy prosiłem znajomych, by „stanęli w ten sposób”, „rękę przytrzymali tak” czy „nogę wykrzywili o tak”. Nazbierałem mnóstwo zdjęć na pintereście, folderach na dysku i w telefonie. Są dla mnie nieocenioną pomocą, ale studiuję te zdjęcia po to bym móc kiedyś rysować prawie wyłącznie z głowy. Jest w tym jakaś potężna siła i niezależność.
Cały komiks będzie miał 92 strony. W momencie, gdy piszę ten tekst mam narysowane 82 plansze, z czego 24 wytuszowane i 12 w kolorze. Zagęszczam ruchy ołówka i planuję zamknąć proces przygotowywania stron do końca maja tego roku.
Premierę szykujemy z Tomkiem na jesieni pod szyldem Kultury Gniewu. Trzymajcie kciuki, żeby wszystko się udało. Mam nadzieję, że już niedługo oddamy „Niewidzialną Rękę” w wasze ręce i zbijemy niejedną piątkę na jakimś komiksowym festiwalu.
Niewidzialna ręka
09.2026
I
Kolor
92



















